Porady

Jesień nadchodzi. Czuć to – wilgoć w powietrzu, widać – żółknące liście, pada i ciemno. Lipa można by rzec. Zmiana pory roku to czas przesilenia, mniejsza ilość światła słonecznego, krótsze dni.

To dobry czas na podarowanie sobie lżejszych treningów, i zaplanowanie wizyty w saunie czy w studiu masażu. Dostosowywanie się naszego ciała do nowych warunków, zawsze nas kosztuje.

zapieksa.jpg

Energetycznie jesteśmy mniej wydajni, mniej ruchliwi, zamuleni mówiąc językiem potocznym. Jeść się chce bardziej, najlepiej cięższe rzeczy, tłustsze, a ruszać z domu się nie chce jeśli nie trzeba. Nie odmawiajcie sobie w tym czasie bardziej kalorycznego jedzenia, słuchajcie organizmu, on wie co robi sugerując nam konkretne potrawy.

Dajmy mięśniom trochę odpocząć robiąc dłuższe przerwy w treningach i odejmując obciążenia. Dzięki temu unikniemy wielu przeziębień i innych infekcji związanych z osłabieniem lub wychłodzeniem organizmu. Zainwestujmy w herbaty – naturalne, aromatyczne, bez dodawanych syntetycznych składników. Ziołowe lub tradycyjne napary będą nam poprawiać nastrój i grzać od środka izolując od nieprzyjemnych warunków zewnętrznych.

imbir.jpg

Fantastycznym dodatkiem (lub dla bardziej wytrzymałych do spożycia bezpośrednio) jest imbir. „Wewnętrzny ogień”, tak nazywany przez kulturę wschodu skąd wywodzi się ten korzeń, rozpala w nas odporność, niszczy grzyby, działa przeciwzapalnie i stymuluje nastrój – sam zjadam surowy popijając wodą:) Tylko uwaga – piecze jak diabli jeśli nie przywykliście! Jeśli w gardle coś się zagnieździło – kilka dawek imbiru, i szybko kasujemy takie problemy.

Jeśli ktoś ma jakieś oryginalne patenty na jesienne mokradła, kichające współpasażery i gardłowe sprawy – piszcie proszę! Będę bardzo szczęśliwy i wdzięczny. Tymczasem szykuję się na adaptację w żłobku i wieczorne zajęcia w RVWC. Trzymajcie się ciepło!