„OFIARY FITNESOWEGO FASZYZMU”

MODA

(od łacińskiego modus – sposób/metoda/miara/rozmiar/ograniczenie/tryb)

 

Modę na silne i muskularne ciało wykreowali popularni trenerzy osobiści – tak przeczytałem w newsweeku w artykule „Obsesja na siłce” osobiście. Jest kilku trenerów którym nie brakuje charyzmy i wiedzy, większość jednak tylko wygląda dobrze, albo aż, nikomu nie umniejszając. Nie znam natomiast żadnego opiniotwórcy w tym temacie, którego opinie łykały by media, pokazywali by go lub ją w telewizji i było by go stać na propagowanie swoich pomysłów, podejścia itd. To nie tak. Oczywiście że są, istnieją, ładne klaty, ładne pupy, dupska, łapy, bicki i sztuczne piersi, które łapią lajki, falołersów, i co gorsza kreują trendy – trąd brzmi podobnie co w tym przypadku mnie nie dziwi. Ale to nie te buziaczki stoją za tym wszystkim, to nie tak że ustalili strategię, zainwestowali, dobijali się do programów. A guzik tam.

Jak zwykle decyzje zostały podjęte przez grubych misiów których nikt nie będzie widział, no bo po co, są nieładni, tylko zarabiają na naszych słabościach. Tylko. Gruby miś lubi stawiać cele wysoko, ponad sufit, tak żebyś skakał i nie doskakiwał, zderzał się ze ścianą, sufitem.

Wyśrubowane, wykręcone poziomy standardów człowieka sprawnego, bijące po gałach wszędzie, i co krok, co scroll, zdają się zadawać karcące pytanie dlaczego jeszcze ci nie wyszło?, dlaczego tego nie masz?, musisz coś zmienić, weź się w garść bo przecież w garści na pewno nie jesteś skoro nie dosięgasz standardów…A może właśnie w garści jesteś, jesteśmy trzymani? Dużo elementów przykleiło się do treningu, stało się jego immanentną częścią, nie ma treningu bez nich. Prawda? Bidon z odżywką, pigsy przed, pigsy po, środki w trakcie, rękawiczki, koszuleczki, spodenki, buiciki (tak, takie najładniejsze), ręcznik tu, na to pod tamto, pomiar tętna, zegarek, stoper. To są wszystko fajne rzeczy, ale dobrze pozwolić sobie na ich całkowite odpuszczenie kilka razy w jakimś czasie.

 

TO ROŚNIE

                Skala się rozszerza, ludzie poznają różne podejścia, klubów fit na dobrym poziomie jest coraz więcej. Rynek nam bulgocze, mieszają duzi gracze, mniejsze kluby wygrywają znajomością klienta, zżyciem się ich członków, znaną i lubianą jakością (co nie zawsze będzie przekładało się na ogólnie pojęty wysoki poziom). Wybór w którym można się zatracić – jakby wcześniej nie było drogerii i raptem są wszędzie i w każdej można kupić inne mydło – co nie zmienia faktu że kupujemy je po to żeby mieć czym się umyć, żebyśmy byli czyści. Można w kilku drogeriach kupić kilka mydełek i kąpać sie dziennie po kilka razy, i cieszyć się innym zapachem, efektem, iiii… suchą skórą – a jak sucha, to następna kąpiel z mydłem nawilżającym…No i tak samo to wygląda z ćwiczeniem. Kilka razy dziennie na siłownię, super, forma życia, życia którego nie ma poza tym małym wycinkiem rzeczywistości i ludzkiej natury.

 

JESTEM ZAJEBISTY – NIE, JESTEM CIEKAWY

                Samoocena kiedy jest niska lub słaba, wymaga częstego potwierdzenia, pochlebstw, lajków. Kiedy intelekt i ludzka ciekawość nie są pobudzane, wówczas zamykamy się w bardzo ograniczonej rzeczywistości która nas intelektualnie izoluje, cofa niestety. Im mniej dbamy o wszechstronny rozwój tym bardziej się wahamy pomiędzy dobrym nastrojem i samooceną, a poczuciem gorszości i bylejakości. Wkręcamy się za mocno w temat, za mocno bo za długo, bo wkręcać się jest fajnie, byle się nie przekręcić w jedną stronę. Nie dajemy sobie czasu na bycie ze sobą, na posłuchanie swoich potrzeb, lecimy trzymani w garści na spotkanie ze znanym, lubianym, coraz bardziej sporadycznie zmuszamy się, motywujemy się, do zgłębiania i nauki, do wysiłku w całkiem odwrotną stronę.

                Dla mnie wysiłkiem było, i jeszcze nadal jest, nie ćwiczyć. Przecież po 3 dniach bez treningu to w ogóle wszystko schodzi z mięśni, wywala bęben, no kaplica…Uzależnienie od treningu jest takim samym uzależnieniem jak każde inne. Koszty różnych nałogów inaczej rozkładają się w czasie po prostu.

Regularnie wytwarzamy hormony szczęścia poprzez wysiłek fizyczny, regularnie dostajemy nagrodę, której nie ma bez treningu. Przynajmniej od razu po przerwaniu treningów. Czy to oznacza że bez treningu człowiek nie może być szczęśliwy, nawet jeśli lubi trenować ?( nie kocha, nie nadużywajmy tego słowa, bo jest go za mało..).

Czy człowiek nie ignorujący świata zewnętrznego może być szczęśliwy mimo większego niż obecnie przyjęty poziomu tłuszczu na brzuchu, tyłku, udzie itd.? Może, powinien i jest sobie winien to by znaleźć sposób jak to osiągnąć, ale to wymaga innego wysiłku, wglądu, poszukiwań i popełniania błędów celem odnajdywania zakamarków czasoprzestrzeni  które są nam najbliższe, wyjątkowe, dla nas drogie i unikalne.

Tak przybliżamy się do swojego bycia w pełni, ze zgodą na stan obecny, ze świadomością stanu, ale bez gonitwy krytycyzmu z wymogami „menshelt”, tylko z ciągle rozwijającą się ciekawością kontynuacji naszych poszukiwań.

 

GRUBE MISIE NIE ŁYKAJĄ

                Te grube misie co kleją odżywki, kapsułki, oni tego nie łykają, a jeżeli już to bardzo sporadycznie. Ciekawe dlaczego tak się dzieje…Pamiętajmy że odżywki, suplementy to nie cudowne cegiełki w naszym murze zdrowia, tylko niewiele znaczące dodatki, które chwilowo poprawiają efekty treningów, ale nie stają się nieodzownym elementem, bez którego wszystko się sypie, siła spada itd.

 

MIEJMY JAJCA PANIE I PANOWIE

                Miejmy jajca żeby podejść do treningu na sucho, bez niczego, i nie koniecznie z bólem, miejmy odwagę powiedzieć wystarczy mi że czuję się dobrze, nie muszę mieć megaprzyrostów z superciężkimi treningami. Dziś porównując to do standardów, można by powiedzieć że to podejście dla dziadków, rehabilitacyjne, pierdołowate i dla cipek. Pokażcie mi jakiegokolwiek sportowca – mówię o ludziach zawodowo uprawiających sport wyczynowy, który powiedział że dzięki sportowi jest dużo zdrowszy od jego znajomych niećwiczących w ogóle ( co swoją drogą rzadko się zdarza bo ciągły trening izoluje nas społecznie od ludzi innych niż my niż ci co ćwiczą). Ci ludzie – sportowcy, są skazani na jedną drogę pomimo ciężkich konsekwencji takiego obrotu spraw. Nie udawaj zawodowca, bo poniesiesz jego konsekwencje, bez jego rezultatów. Bądźmy mądrzy, znajmy umiar. Dojrzewajmy, nie gnijmy.  Sobie i Wam tego życzę i uczę się dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s